W miniony weekend, bo dokładnie od 27.07.2019r. do 29.07.2019r. jak co tydzień w weekend, zgodnie z Naszym klubowym systemem grania i działania w wojnach jaki przyjęliśmy wywołaliśmy wojnę.
Zacznijmy od wyniku.

Zwykle wojnę zaczynaliśmy w piątek o godzinie około 22:00 – 23:00 ponieważ czas przygotowania do wojny, to jest zazwyczaj 12 godzin i dlatego uznałem, że w taki sposób jak będziemy startowali wojny, to już rano lub najpóźniej w sobotę około godziny 12 będziemy mieli „gotową” do działania wojnę klubową, która będzie trwała kolejne 36 godzin (jeśli się nie mylę, bo w sumie, to nie przywiązywałem do tego uwagi ?).
Skąd wzięły się trudności?
Ta wojna była dla mnie i całego klubu Kucio Games szczególna, ponieważ nie dość, że mieliśmy w ciągu dnia dostępny etap przygotowania, to o mały włos przegraliśmy tę wojnę❗
Przeciwnik, jakim był klub Springfild Clan był dość mocny. Być może, był najmocniejszym przeciwnikiem, z jakim przyszło się nam zmierzyć do tej pory! Świadczy o tym chociażby to, że jak dotąd nie mieliśmy takich liczb, jak w tej wojnie – wygraliśmy wynikiem 39010 punktów do 38770 punktów.
Było to o tyle niezwykłe, że ciągle byliśmy „zabombelkowani” (wyjaśnię ten wymyślony termin w kolejnym wpisie – jest to rodzaj wyłączenia gracza z wojny). Co udało się nam odblokować miasto, to ponownie trafialiśmy do „bąbelka” tkwiąc tam do czasu odbudowania budynków.
Wygraliśmy niewielką przewagą w ostatniej minucie wojny – można by rzec, że przypadkiem – dzięki ostatnim atakom najaktywniejszych z sojuszników, które przesądziły wynik, bo mieliśmy do „nadgonienia” prawie 4 tysiące punktów! ?
Ależ to były emocje..❗
Dlatego też tak, jak byłem zmartwiony o wynik, tak jestem teraz bardzo dumny, bo ostatnie kilkadziesiąt sekund bitwy pokazało, jak członkowie mojego sojuszu potrafią się zmotywować i działać pod presją czasu. Jak pięknie potrafią ogarnąć wymianę produktów, aby dokonać ataku, co nie jest prostym zadaniem, bo czat klubu nie jest dobrze zoptymalizowany, wiadomości przychodzą z opóźnieniem, a „podróż” do sąsiedniego miasta sojusznika (czy też klubowicza – jak kto woli 😉 ) również trwa sporo czasu. A i tak nie przeszkodziło to mojej ekipie, by zrobić wszystko, by spróbować wygrać! Czuję się baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo dumny z Nich!?
Sam oczywiście w tej bitwie nie próżnowałem. Walczyłem tyle ile byłem w stanie, lecz to, że ciągle byłem „bombelkowany” przez przeciwników utrudniało mi zdobywanie punktów dla Naszego klubu, choć i tak zgromadziłem ich dla Nas najwięcej.?
Odznaczeni klubowicze:


Niestety, czy stety, na większość załapałem się sam (Nurnberg), lecz to dlatego, że wykonałem najwięcej ataków. Najbardziej cieszą mnie ostatnie dwa odznaczenia. Ostatnie należy do naszego najnowszego Klubowicza, który do Nas aplikował (Glyndyfrdwy), a przedostatnie do dzielnego Przemka (Dusseldorf-Jelenia G).
Co było w skrzyniach?
Zawsze podczas wojny, aktywni gracze na koniec wojny otrzymują skrzynię, które stanowią ich wkład i wysiłek w wojnę, niezależnie od jej wyników. Dotychczas nie miałem tylu punktów, tym razem udało mi się uzbierać tyle punktów, że otrzymałem 3 brązowe i 3 srebrne skrzynie. Do chociażby 1 złotej zabrakło mi kilka tysięcy punktów.

Otrzymałem:
- 4 „Złote klucze”,
- 11 kart wojennych „Magnetyzm”,
- 4 karty wojenne „Potwór z bluszczu”,
- kartę wojenną „Buty do tańca”,
- 500 sztuk waluty wojennej ” Simoleony Wojenne”.
Lista dzielnie walczących:

Klubowiczom dziękowałem za osiągnięty, niespodziewany z resztą wynik, bo cały czas zapowiadało się, że przegramy i dlatego martwiłem się, bo adrenalina cały czas towarzyszyła, dodatkowo spędziłem sporo czasu i poświęciłem jeszcze więcej energii i uwagi na tą wojnę.. – udało się❗?
Dzięki za każdą interakcję = pomoc #KucioGames! ?
Wojna była ostra. Wspólnymi siłami udało się ją wygrać i pokonać wroga. Mam nadzieję że w kolejnej wojnie wszyscy gracze będą brać aktywnie udział. Dzięki temu że stali gracze dobrze że sobą współpracowali, dzięki temu udało się nam wygrać w ostatnich minutach. Gratulacje dla czynnie biorących udział w wojnie.